No i tytul blogu rozkoszny - Wiec, zapraszam do ogladniecia rzeczywistoci moimi oczami lub oczyma - jak kto woli :-
RSS
niedziela, 31 stycznia 2010

Dzis weszlam na strone jednej z moich ulubionych galerii - Saatchi Gallery w Londynie - tu oto link dla zainteresowanych http://www.saatchi-gallery.co.uk/saatchi_gallery_index.htm. I co zauwazylam? Ha! wystawiaja prace jednego z moich ulubionych artystow (tak tak jest hindusem ;) Jitish Kallat.

Do Saatchi Gallery mysle podjechac jeszcze w tym tygodniu tooo - fotkowa relacje zdam!

Oto jedna z moich ulubionych jego prac i on:

 

14:13, sunyata
Link Dodaj komentarz »

Wiem, ze Bestia musi zyc, gdy przyjdzie dam jej pic ;) hehe dobre. Dobry teledysk - choc filmu nie widzialam...

 

11:00, sunyata
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 stycznia 2010

A tym razem nie ma fotki czy tez jakies zakreconej muzy wyszukanej pod moj humor wlasnie. A co jest ;) to jest wpis - nie znaczacy wiele, a jednak. O wpisie tym zadecydowal maly przypadek - jakis kwadrans temu skonczylam rozmowe z szanowna kolezanka zza oceanu.

Zadzwonila kochana spiewajaca by zlozyc mi zyczenia z okazji moich urodzin. I zlozyla. Zadzwonila wczesniej o dwa dni. Kiedy jej to powiedzialam, zmieszala sie troche, ale wytlumaczyla ladnie: 'Rozumiesz kochana, tesciowie wpadaja na obiad w niedziele - moge zapomniec i dzwonie dzis' i fiu fiu trele morele. Nie, no jak najbardziej OK - kto ma tesciow wie, rozumie  - przeciez trzeba wszystko perfekt - mozna zapomniec.

Jest git - smieje mi sie mordka. Jak fajnie jest juz sie czuc urodzinowo. Pewnie jutro upieke torta i bede sie obrzerac przez dwa dni non stop. Tylko jeden raz w zyciu ma sie te 29 Urodziny. Konwersacja telefoniczna trwa - Dorotka mi opowiada o swojej sukience, co sie okazalo, ze za ciasna, bo ona w ciazy i za male teraz ma sukienki, staniki i wszystko. No slucham ja wciaz z usmiechem i mysla gdzies jestem daleko - jak fajnie, ze mam w ten weekend urodziny. Po chwili jednak cale moje optymistyczne nastawienie do zycia znika jak banka mydlana. A to dlatego, iz maz Dorotki podbiega zdyszany do drugiego ich telefonu. Sapie i mowi: 'Noo Anicia! Wszystkiego dobrego! Dziewucho Zdrowia, Szczescia i co tam jeszcze... No wiesz - ile to 34? 35? to juz krok do 40... Uzywaj ile mozesz!' Achhaaa.

'Czego?' Sie pytam go odretwiala i wkurzona lekko ' No czego mam sobie uzywac Tadziu - mam dopiero 29!' Cisza. Dorotka odzywa sie ponownie po drugiej stronie, tlumaczyTadzia zmeczeniem i 'ha i hehe - rozumiesz Anicia Ci faceci'. No nie - facetow to ja akurat nie rozumiem, ale nic - koniec gadki ona konczy, bo idzie placki smazyc.

Rozlaczyla sie razem z tym swoim Tadziem ktorego znam od 10 lat, a ja stoje odretwiala ze sluchawka w lapie patrzac w ...nicosc. Mija chwila, wzdycham  ciezko i otrzasam sie powoli z szoku. 'Niee no moglo mu sie pomylic' - mysle. Tak na wszelki wypadek podbiegam do lustra. 'No nie... - Mowie sobie. - 'Wygladam fajowo. Wprawdzie lep wygolony to i szarych wlosow sie nie dopatrze -  kilka kilo moze przybylo, zeby stracily swoj sniezny blask - ale wymiatam nooo!' Sie pocieszam - 'wygladam fajowo;) murowana 20-tka! '

Po chwili zapominam o sprawie - no przeciez... Wchodze na facebooka z nudow i na swoim profilu odkrywam jedna ciekawa rzecz. Tak od niechcenia jak sie rejestrowalam by sie odczepili z tym swoim setnym pytaniem o rzeczy ktore nie powinni - wpisalam swoje urodziny  na January 29, 1975: ' I juz mi zaskoczyla plyta.

Z tego calego zamiesznia pojde zaraz do lodowki wyciagne sobie wieeelki kubek lodow, wlacze 'Allo Allo' i bede czekac na... reszte Zyczen Urodzinowych od moich 'bliskich' przyjaciol.

Bliskich? hmm nie wiem, ale napewo Facebookowych ;)

00:00, sunyata
Link Komentarze (4) »
piątek, 29 stycznia 2010

Siedze w domu z termometrem pod pacha i ... wymyslam. Dzis pol dnia latalam z aparatem i ... juz mi bateria siadla. Echh... Fotografia wcale nie jest taka latwa sprawa Panie - bo trza sie znac ;) jak na wszystkim. Czym wiecej fot robie, tym bardziej zaczynam rozumiec, ze zwykle pstryk nie wystarczy. No, ale zem sie rozpisala ;) Jedno z moich dziwactw wklejam - bo mimo, ze niczego sensownego nie na tym zdjeciu - podoba mi sie ono.

Rozowe... NIC

21:52, sunyata
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 stycznia 2010

Dla człowieka niedojrzałego znamienne jest, że pragnie on wzniośle umrzeć za jakąś sprawę; dla dojrzałego natomiast - że pragnie skromnie dla niej żyć.'   JD. Salinger

Jerome David Salinger nie zyje. Zmarl w srode w swoim odizolowanym od Swiata domu w NH Cornish w Srode w wieku 91 lat. R.I.P.

Salinger jest moim osobistym bohaterem i natchnieniem. Wyroslam w NYC na jego ksiazkach i opowiadaniach. Jako nastolatka bylam w nim namietnie zakochana czytajac namolnie jego ksiazki chowajac sie po korytarzach szkoly sredniej. Zaluje, iz nigdy nie bylo dane mi go poznac osobiscie... Polecam goraco jego tworczosc kazdemu.

Wiecej: Bardzo dobry artykul - NYTimes ;)

http://www.nytimes.com/2010/01/29/books/29salinger.html?hp

I co nie co znalazlam o nim po polsku...

(...)W latach 1942 do 1946 służył w wojsku i brał udział w desancie normandzkim. Zaczął pisać w wieku 15 lat, a jego opowiadania ukazywały się w wielu czasopismach. Jego jedyna powieść, Buszujący w zbożu (1951, wyd. polskie 1961), opowiada o trzech dniach z życia szesnastoletniego chłopca, który pragnie odnaleźć się w skomplikowanym świecie. Akcja rozgrywa się w Nowym Jorku przed Bożym Narodzeniem. Powieść ta przyniosła mu rozgłos i sławę, od której uciekł do niewielkiej miejscowości Cornish w stanie New Hampshire, USA, gdzie prowadzi życie samotnika. Nadal pisze, ale nic nie publikuje.

Inne utwory tego autora to zbiory opowiadań: Dziewięć opowiadań (1953, wyd. polskie 1964), Franny i Zooey (1961, wyd. polskie 1966), Wyżej podnieście strop, cieśle. Seymour: Introdukcja (1963, wyd. polskie 1966). Bohaterami jego utworów są młodzi ludzie poszukujący sensu życia, miłości, nadziei. W 1965 roku Salinger podjął decyzję o zaprzestaniu działalności literackiej.

Salinger przez całe życie zajmuje się buddyzmem i medytuje. (czas przeszly juz)

 

R.I.P zawsze w moim sercu.

A tu cos co pasuje mi do Niego wlasnie ;)

 

21:51, sunyata
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 stycznia 2010
poniedziałek, 25 stycznia 2010

Tanczace tulipany :)

16:47, sunyata
Link Dodaj komentarz »

Czytajac swoj podrecznik znalazlam kilka zdjec Hans Bellmera. Bardzo ciekawa postac. Urodzony w Katowicach jako obywatel Niemiecki manifestowal swoja niechec do nazistowskich Niemiec.

Zaciekawil mnie jego project 'lalka'. ktorym sie zajal - powstal by zakpic z fascynacji 'perfekcyjnym' cialem spolecznstwa Niemieckiego. (to tak w ogromnym skrocie - choc szczerze ja na jego miejscu robila bym lalki z wygladu przypominajace Adolfika i tak dziwacznie bym sobie z nimi pocudowala;)   

Jego biografie polecam przeczytac. :)

Tutaj dwie foto, ktore mnie ujely. Tak tak troche niecodzienne i dlatego pewnie tak mi podeszly.

 

self-portrait

Ta praca straszliwie mi sie podoba. Jest odwazna i chora troche - wiem wiem, jednak podoba mi sie kombinacja tekiej dzieciecej lalkowej odkrytej nagosci z wielimi balonami i wampiryczna, kuszaca twarza. A to wszystko plastic-fantastic. No i raczki gdzies sobie poszly ;)

  

 

00:02, sunyata
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
Skopiuj CSS