No i tytul blogu rozkoszny - Wiec, zapraszam do ogladniecia rzeczywistoci moimi oczami lub oczyma - jak kto woli :-
RSS
czwartek, 29 kwietnia 2010

Ja sie dzis relaxikuje ;) Ide were were...

 

12:39, sunyata
Link Komentarze (1) »

Pora na kawusie - zapazylam ja slicznie w expresiku Starbucks Afrykanska lekko prazona - echhh  cale biuro pachnie. Nalam do filizaneczki i ide w kierunku kuchni w celu nalania sobie mleczka.

Otwieram lodowke naszego dzialu - mleczka niet. Ech...  Podreptalam wiec, do dzialu graficznego w celu wyludzenia kilku kropel. Otwieram ich lodoweczke (kapitalnie zaopatrzona note bene) i widze, ze stoi sobie jedno mleczko z boku na poleczce (bleee juz od tygodnia chyba) a drugie calusie nieotwarte jeszcze lezy na pulce.

Siegnelam szybko by nikt nie widzial (przeciez nawet nie powinnam w kuchni u graficznych byc)po to nowe - a co bede tak super kawe podlewac jakims stechlym...Wlalam sobie do filizanki i szybciutko odlozylam spowrotem. Z tego pospiechu jednak nie zakrecilam dobrze kartonu i jak buchnelooo.... Pol rozlalo sie na polce i podlodze. No cholera!

Nie myslac dluzej machnelam kilka razy recznikiem papierowym po podlodze i spiepsylam w te pedy do siebie. 'Co zlego to nie ja'. Zamknelam sie na 4 sposty w biurze cala poddenerwowana. Jednak po chwili zaczelam sie smiac sama do siebie - no kurcze, przecez to tylko mleko, sprzataczki non stop chodza po pietrze pozmywaja za chwile - zdarza sie kazdemu - nikt nie widzial zreszta, ze to ja - pomyslalam zadowolona z siebie.

Popoludnie - zdazylam zapomniec juz o calym incydencie pracujac z potem czola  - nagle wparowuje do mojego biura szef:' Ksiezniczko, zadzwon do managera na parterze niech przysle kogos do sprzatania i prosze Cie szybko. Cieplo jak cholera caly graficzny glodny klnie, bo do kuchni nie da sie wejsc tak smierdzi w calej kuchni. Jakis mega inteligent rozlal nowe zupenie mleko po calej kuchni i nikomu o tym nawet nie powiedzial. Co za debile tu pracuja- slowo daje! Ja sobie zamienie slowko z tym graficznym. Jak dzieci nooo - jak dzieci trzeba wychowywac!'

Hehe...

10:36, sunyata
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 kwietnia 2010

Wzielo mnie dzis na wspomienia Brooklynu, a mowic bardziej szczegolowo pomyslalam o dwoch miejscach bliskich mojemu sercu na Williamsburgu -Galapagos i Cave Art Space. Sa to miejsca nietuzinkowe gdzie przez caly czas przy dobrym piwie czy tez lampce wytrawnego mozesz przeniesc sie w inny swiat. W wiekszosci wystepuja tam i wystawiaja sie artysci z NYU lecz nie tylko.

Ponizej troche szalenstwa:

Butoh  i nie tylko:

 

 

Tagi: BUTOH
23:16, sunyata
Link Dodaj komentarz »

Nie tam jestes gdzie Cie nie ma, ani tam gdzie mozesz byc... Jestes tu i teraz, dlaczego nie chcesz zaczac zyc?

 

Apropos Sexu dziewczyny Czerwcowe... Ten by dal rade :) hehe Ide. Ide...myc okna.

 

 

13:17, sunyata
Link Komentarze (1) »

Poniewaz moja podroz do Londynu co dziennie trwa 1.20minut - zapelniam ja basniowa przygoda. Podbijam nieznane kraje, przemierzam dzikie lasy i jeziora w poszukiwaniu skarbu, ktorego strzeze wielki SMOK :) Porzucilam odwiecznych kochankow Lemow, Mickiewiczow i Tolstojow w imie przygody.

 

Oto Ona ;) Kto dolaczy?

 

13:14, sunyata
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 kwietnia 2010

Nie mowie tu o duchach czy tez UFO;) mowie raczej o wlasnej najblizszej rodzinie. No bo kto nie kocha tego cudownego obrazka z porranna kawka na stole i gromadce rozbawionych, chichoczacych dzieci biegajacych dookola stolu... No i ten wspanialy maz, ktory caluje Cie na dzin dobry i zasiada do stolu a ty mu z usmiechem nacpanej wariatki podajesz jajko na miekko i swieza gazete. Ochh jak cudownie...

Eeee... Wrocmy sie moze troche w czasie. Jak bylam mala to w przeciwienstwie do kolezanek nie bawilam sie lalkami. Nigdy, ale to przenigdy nie wyobrazalam sobie dnia mojego slubu jak reszta dziewczyn i tego jedynego mezczyny - rycerza na bialym koniu. Nie. Ja chodzilam po drzewach, jezdzilam jak szalona na rowerze i bawilam sie autami lub siedzialam z nosem w ksiazkach. Chlopakow to ja mialam jako kumpli glownie - bo szczerze to rozumialam sie z nimi lepiej. W ogole poniewaz jestem jedynaczka bardzo cenilam sobie swoja przestrzen i ...samotnosc.

Jestem jednak slowo daje -  100%- towa kobieta ;) Wynioslam z domu na przyklad od mojej mamusi - milosc do ubran wszelakiego rodzaju (choc przyznam rzadko do dnia dzisiejszego ubieram spodnice) no i mam delikatny dobry kobiecy smak i nietuzinkowe poczucie estetyki.

Na tyle jednak sie lista moich 'kobiecych' mozliwosci konczyla jakies 4 lata temu. Wolalam czytac czy tez wyjsc do galerii niz gotowac czy sprzatac, szyc sukienki, robic makijaz czy takie tam...

Wszystko zmienilo sie kilka lat temu jak z G zalozylismy rodzine. Zmienilo sie bo musialo. On wychowany w tradycyjnej rodzinie polskiej mial pewne oczekiwania i zero umiejetnosci przetrwania samemu. (Wielkie podziekowania w strone Matek Polek tak nawiasem mowiac :)

Hmm po 4 latach prob dopasowania dwoch odmiennych kultor (w USA mezczyzmi maja troche mniejsze wymagania ;D ) udalo sie nam troche isc na kompromis.

Jestem z siebie dumna ogolnie. Role mamy spelniam swietnie. Kosztuje mnie to duzo bo, na przyklad kiedy pisze ten tekst wlasnie ;) Su siedzi obok probujac za wszelka cene zwrocic na siebie uwage. Przynosi mi lalki, daje na kolana i prosi bym im spiewala itp., Spiewam, pisze i wycieram jej nos w tym samym czasie.

Brakuje mi tez zycia towarzyskiego jakie mialam kiedys. Wieczory  spedzam glownie z Suri poniewaz nie widzimy sie calymi dniami i chce byz przy niej jak najwiecej. Ogolenie wszystko jest organizowane juz pod dzieci... Moj dom nalerzy do mojej rodziny i czasem czuje, ze nie mam w nim swojego kata.

Chciala bym uciec gdzies i zamknac sie, i pobyc sama z soba. Tak najnormalniej w swiecie BYC. Jednak wiem, ze nie moge.

W tyle glowy mam piorytety na dzisiaj:

- oddaj ksiazki Su z biblioteki, zrob pranie, ugotuj obiad, idz na spacer z krolikiem i Su...itd.,

Codzinna lista zadan do zrobienia rosnie a ja probuje sie rozwijac duchowo i artystycznie, i nie zapomniec w tej rodzinnej codziennosci o sobie. Nie jest to latwe, zreszta kazda mama  o tym wie. :)

I czuje sie czasami przytlamszona rzeczami ktore MUSZE. Niestey rzecz w tym, ze nie mam gdzie od tego uciec - od Suri, od Grzeska...  Ja kocham samotnosc. Kocham. I zostala mi ona zabrana.

Czesto sobie wyjezdzam gdzies na kilka dni by moc poprostu 'istniec'.  By niczego nie musiec robic. By odpoczac. Cos czuje, ze powoli ten czas sie zbliza...:)

Nie znaczy jednak to, ze zaluje ze mam Su bo jest najcudowniejszym dzieckiem pod sloncem i najwspanialsza rzecza jaka mi sie przytrafila. Wydaje mi sie, ze macierzynstwo sprawia, ze dziewczyna staje sie kobieta i nie mozna mowic o 'kobiecosci' bez tego. Nie ma wiekszej milosci od milosci rodzica.

Zmieniaja sie priorytety w zyciu z pojawieniem sie w nim dziecka- czlowiek zaczyna doceniac sobie najblizszych,  przyjaciol. Zaczyna na nowo odkrywac piekno jakie nas otacza, ktorego nie widzimy na codzien. Bez dzieci ten swiat bylby smutny i szary.

Jest jednak odpowiedzialnosc, ktora idzie za posiadaniem dziecka - wieksza niz kiedykolwiek moglam sobie wyobrazic. Nie zdawalam sobie sprawy jak duzy wplyw ma dziecinstwo na nasza osobowosc i jaka moc ma dorosly. Kreujesz swietego lub potwora. Przyszlosc w pewnym sensie lezy w Twoich rekach. To co w przyszlosci zrobia ze swiatem Twoje dzieci tez po czesci (ja mysle duzej) jest uwarunkowane swiatopogladem jaki wpoiles w swoje dziecko. To,  jak je wychowasz dotknie tysiace ludzi z ktorymi ono sie spotka. Ludzie nie zdaja sobie z tego sprawy.

Posiadajac potomstwo takze trzeba pamietac, ze juz do konca zycia nie jestes SAM na tym swiecie w pelnym tego slowa znaczeniu...

 

12:31, sunyata
Link Komentarze (4) »
czwartek, 22 kwietnia 2010

Dla wielbicieli Jazzu Charles Mingus

Ten kawalek przypomina mi o takim starym  prawie 200 letnim klubie jazzowym zaraz na 57-tej obok Rockefeller Center na Manhattanie.

Kiedys pracowalam obok niego. Nie pamietam juz nazwy niestety. Wchodzilam tam po pracy na kieliszek wytrawnego i czesto zapominalam ktora byla godzina.

Swietne chwile. Swietny klimat, a w wiekszosci zmeczone i zmachane mordy zapracowanych  ciezko NYC artystow i biznesmenow.

Hmm...

 

17:58, sunyata
Link Dodaj komentarz »

A ta Pania poprostu ubostwiam. Dzielimy chyba podobny temperament... haha

 

 

 

 
1 , 2 , 3
Skopiuj CSS