No i tytul blogu rozkoszny - Wiec, zapraszam do ogladniecia rzeczywistoci moimi oczami lub oczyma - jak kto woli :-
RSS
czwartek, 15 kwietnia 2010

Bardzo lubie szweckich 'wschodzacych i swiezych' artystow. Maja w sobie taka urode Czeslawa wlasnie ;)

 

A to Miss LI i GOOD MORNING

 

wtorek, 13 kwietnia 2010

Oto kilka foc ze spacerku w sobote... Kilka widoczkow i piesek samotny na lajbie.

10:39, sunyata
Link Komentarze (7) »
sobota, 10 kwietnia 2010
poniedziałek, 05 kwietnia 2010

Mieszkam w starym 18-to wiecznym palacyku mozna by powiedziec. Zostal on troche zaniedbany, ale mi to nie przeszkadza. Oprocz tego jest podzielony na 5 mieszkan :) Sasiadow mam specyficznych (hehe wariaci sie na wzajem przyciagaja ;)))

Na pierwszym pietrze mieszka Micheal, malarz artysta - juz go wspominalam tu na blogu, obok niego cycata wiecznie smiejaca sie Hipiska no i powalony Techno gosc co ma insomnie.

Na parterze my i sasiad artsta grafik - troche zwolniony i ciapowaty, (malowal drzwi ostatnio glowne wejsciowe - zapomnial o tym fakcie ostrzec nas i najwidocznieJ tez siebie - bo wszyscy zaczynajac od niego samego  zostailismy na nich swoje odciski - nog, rak) ;)... Hehe.

Lubimy sie i nienawidzimy jak prawdziwa familia :)

Dzis postanowilam poczestowac starego dobrego Micheala swoim bombowym tortem :)

Wiedzac, ze jest w domu, weszlam do niego na pietro z ciastem w lapce. Nagle mnie zatkalo. Powodem byl widok naprawde niecodzienny: Drzwi  do Micheala mieszkania byly na osciez otwarte! Batler w kawalakach ('Batler' to goryl Micheala- znalazl go gdzies na smieciach - ma metr wysokosci z drobnymi i jest caly z drewna ;) - a dookola cisza jakby makiem zasial. To mi nie pasowalo zupelnie - u M zawsze wali muza od pol pietra) hmm...

Postanowilam wiec wejsc do srodka by wywachac co sie dzieje (hehe teraz jak to pisze przed oczami widnieje mi taka standardowa thillerowska scenka - facetka puka w otwarte drzwi, te sie uchylaja skrzypiac lekko, wchodzi. Nastepnie skrada sie cichutko rozgladajac sie uwaznie i nerwowo to w prawo to w lewo, to w prawo to w lewo z bijacym mocno sercem...Delikatnie wlola: 'Helloooolll... Hellolll? Czy jest tu kto?...' :) Hehehe i cisza tylko tykanie zegara w tle...

Nio nio - bylo cos wlasnei takiego a ja w roli glownej...Kontynuujac:

Weszlam do srodka, a tu w kuchni jakby tornado przeszlo - balagam niemilosierny i dalej Micheala na horyzoncie nie widac...Postawilam sie wycofac. Polozylam tort na ladzie i zbieglam do domu.

Juz w drzwiach wejsciowych zaczelam wolac do G (przyznam sie poniosla mnie troszku wyobraznia ;)

'Grzesiek! Bosshee wlamali sie chyba do Micheala. Pobili Batlera!!! Zwloki moga lezec gdzies - nie wiem gdzie  - gdziekolwiek!!!! Jesuuu albo sie powiesil? Nieee - bo przeciez, nie pobil sam Batlera i sie nie powiesil. Bez sensu. OK - pewnie ktos sie wlamal... MATKO!!! Na policje!!! Matko Boska trza na Policje'!!!'

G jak zwyle przed ekranikiem swojego komputerka nic tylko sie spojzal na mnie, wzruszyl ramionami, wstal powoli i podal mi komorke do reki. 'Dzwon najpierw do Micheala kobiecino...'

'OOooo'

Zadzwonilam. Nie odebral. Sapiac rozhisteryzowana nagralam sie na sekretarke a wiadomosc brzmiala cos w tym stylu: 'Jestes caly? Zyejesz? Bo KTOS sie wlamal! Pobili Batlera! Boshee odezwij sie! Zyjesz? Powiedz, ze zyjesz!!'

Odlozylam sluchawke z najgorszymi myslami w glowie. 'Grzes musimy isc na gore'- stwierdzilam smiertelnie powaznie -  'poszukac zwlok Micheala... ' wysapalam.

Juz bylam w drodze do kuchni po walek (by sie bronic w razie w...of course) Gdy zadzwonil Micheal. 'No czesc... Co tam?' Mowil swiergoczacy i zywy najwidoczniej.

'Aaa wybacz zamieszanie' - zaczal tlumaczyc -'Malowalem wiesz i zabraklo mi farby - przeszukalem pol domu jednak nie bylo, wiec wybieglem do sklepu. A Batlerem sie nie przejmuj - po drodze na niego wpadlem. Biedaczysko nie wytrzymal zderzenia. No nic -  sklei sie- bedzie jak nowy. Drzwi chyba zapomnialem zamknac. Farbe mam - zaraz wracam...'

Hmm... Zdziwniony bynajmniej moim telefonem nie byl. Kiedys jak byl na wakacjach zadzwonilam mu, ze wydaje mi sie, ze duchy mu po duzym pokoju chodza.

Tiaaa...Tak sie zastanawiam tylko...Co w tym calym rozpierdzielniku mojego zycia robi taki raczej normalny Grzes ? Jak on sie tu znalazl Borok? Czyzby zabladzil? ;D

22:26, sunyata
Link Komentarze (2) »

No to nadrobilam dzis bloga - Lo Matko  ;)  Ide Spac. A to na Dzien Dobry :) Poza tym dla wszystkich wybierajacych sie do Paryza - polecam klub Buddha Bar - taka muza tam wlasnie panuje - zreszta to jedno z naj naj miejsc w Paryzu.

 

 

 

02:15, sunyata
Link Dodaj komentarz »

Kocham skrzypce... Gralam na nich lat uuu... 8 moze 9 - noo troche i mam wielki sentyment. Nie przepadam za muzyka powazna jednak takie kawalki uwielbiam :)

 

To tez oookejj ;)

 

 

02:06, sunyata
Link Dodaj komentarz »

Bardzo mnie intryguja ludzie z nalogami. Mam ku temu personalne powody chyba (nieee- ja tylko czekolade wpiepsam nalogowo ;) Nio wiec, jak juz pisalam intryguja mnie ludzie ulicy. Mam kilku kumpli juz tu znanych w Southend co podrzucam im kanapki czy szlugi czasami, a oni mi cos tam belkocza w zamian o sobie - to takie zboczenie - wiem.

Fajne to jest, bo Ci ludzie maja juz lep wypalony zleksza i ich lzy przeplataja sie ze smiechem, usmiech z agresja... Jednak zaczynam dochodzic do pewnej konkluzji - nie jest to 100%, jednak:

Ci ludzie uciekaja od czegos - noo tak - tak kazdy mysli. Uciekaja od samych siebie - tez -  jednak - nie koniecznie. Zaczynam podejzewac czasami, ze wprost przeciwnie.

Oni wygrzebyja to co wstretne w nas - w nas samych gdzies gleboko - zal, strach, smutek czy problem i go rozpatruja...Nad nim placza.

Ile z nas - ja tez juz niestety - chowa w sobie swoje przerazajace mysli, zdarzenia i problemy a moze nawet niespelnione pragnienia. Zakopuje i tyle. Woli o nich nie myslec bo tak latwiej czuc sie szczesliwym.

Niestety to takie proste nie jest - bo one wychodza, jak dzdzownice w czasie deszczu czasami na wiezch... Co wtedy robimy z niechcianymi goscmi? Ja zaczynam powoli 'to' zjawisko ignorowac i wiem, wiem, ze one o mnie nie zapomna... Takie duchy przeszlosci...Beda znow. Wroca...

 

00:46, sunyata
Link Dodaj komentarz »

Bo czasem kazdy upada :) (choc mam wrazenie, ze ten Pan troche czesciej ;)

Tagi: upadek
00:27, sunyata
Link Dodaj komentarz »

No wiec, nazwijcie mnie dyletantem czy cuuus tam  :) Dzis odkrylam, ze wino sie pali ;)

 

Booo, gardlo mnie zaczelo bolec i stwierdzilam inteligentnie, ze sobie winko 'ocieple'. Hmm...wchodze do kuchni a moje winko sie...pali. Haha dla mnie to byl zleksza szok -wklejam tu fotke ;)

 

00:06, sunyata
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19
Skopiuj CSS